Dziecięca rączka wysuwa się zza drzwi, rysunek odręczny

Ksynek się chowa

Pewnego dnia mama oznajmiła uroczyście:

– Pobawimy się w nową zabawę. Tata się schowa, a ty będziesz go szukać, dobrze?

Ksynek nie bardzo wiedział, po co miałby szukać taty. Przecież wiedział, gdzie jest. Przed chwilą wszedł do dużego pokoju.

Ale mama zrobiła tajemniczą minę, jakby za chwilę miało się wydarzyć coś bardzo ciekawego.

– Szukamy… – szepnęła Ksynkowi prosto do ucha i weszła do dużego pokoju na paluszkach. Ksynek zrobił to samo tylko dlatego, że lubił chodzić na paluszkach.

– Musimy być cicho, żeby tata nie wiedział, że go szukamy – wyjaśniła mama.

Ksynek rozejrzał się wokoło. Taty nigdzie nie było. Dziwne. W dużym pokoju najczęściej siadał w swoim ulubionym przetartym fotelu.

– Może za fotelem? – zastanawiała się mama.

Co tata miałby robić za fotelem? Zaciekawiony Ksynek wspiął się na siedzisko i wspólnie z mamą zajrzeli w dół. Nie zobaczyli tam niczego poza kilkoma kłębkami kurzu.

– Może pod kanapą? – spytała mama.

Pod cienkimi nóżkami kanapy było trochę miejsca, ale żeby cały tata mógł się tam zmieścić? A może jednak? Warto było wcisnąć głowę pod kanapę. Nie znaleźli tam wprawdzie taty, ale za to wiele innych skarbów. Koło, które urwało się od czerwonego samochodziku. Puzzel, bez którego piesek z układanki od dawna nie miał ogonka. I gumowa kaczuszka, której Ksynkowi od dawna brakowało podczas kąpieli.

Wciskając głowę pod kanapę, Ksynek zauważył jeszcze jedną rzecz. Kapeć taty. Wyciągnął po niego rękę.

– Nie dosięgam – stęknął i łzy stanęły mu w oczach.

– Bo jest daleko, za kanapą – powiedziała mama i zagadkowo się uśmiechnęła.

Rzeczywiście kapeć leżał pod zasłoną. Ksynek podszedł w to miejsce, pociągnął kapeć siebie i…

– Uhu! – zabrzmiał głośny okrzyk.

Chłopiec aż podskoczył. Zza zasłony wyłonił się tata.

– Brawo! – zawołała mama. – No to znalazłeś tatę, koniec zabawy!

O, nie! Ksynkowi zabawa bardzo się spodobała. Postanowił zabawić się w nią jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze! Tata schował się za drzwiami, pod stołem, w wannie a nawet pod kołdrą w sypialni. Ksynkowi wciąż było mało.

– Już wszędzie się chowałem! – westchnął tata.

No właśnie! Teraz dopiero zaczęła się najlepsza zabawa! Wystarczyło, że Ksynek wszedł do pokoju i od razu rozpoznawał kapeć pod zasłoną czy czubek głowy za kanapą.

Skradał się na paluszkach, obchodził wszystkie miejsca, aż w końcu wołał: „Jest tata, jest!”.

Przerwał zabawę tylko po to, żeby pójść spać. A następnego dnia, kiedy tata poszedł do pracy, Ksynek od rana bawił się w chowanego z mamą. Kiedy już wiedział, gdzie się schowała, przedłużał chwilę jej znalezienia, krążąc po pokoju. Bardzo chciał ją zaskoczyć. Zwykle jednak, ledwie zbliżał się do kryjówki, wołała „Uhu!” i było po zabawie.

Najbardziej lubił, jak mama chowała się pod kołdrą w sypialni. Wiedział, że tam jest. Ale najpierw dotykał kołdry, wymacując stopy, ręce, szyję…Niestety, mama w takich chwilach szybko wystawiała głowę spod kołdry.

– Trochę już mnie zmęczyło to chowanie – westchnęła w końcu. – Może sam zaczniesz się chować?

To była myśl! Wreszcie będzie bawił się tak, jak trzeba. Tylko gdzie by tu się schować? Ksynek szukał wzrokiem takiego miejsca, w którym mógłby długo przesiedzieć. I wpadł na pomysł. Schowa się za drzwiami dużego pokoju. We wnęce było tak jak lubi: przyjemnie ciasno. Żeby mu było raźniej, zaciągnął ze sobą jeszcze Misia.

I to właśnie łapkę Misia mama zauważyła i tym samym odnalazła synka.

– Tu jesteś! – zawołała wesoło.

Ksynek był niepocieszony.

– Szukaj mnie! – powiedział z naciskiem.

– Jeszcze raz? – zdziwiła się mama.

Jak to: jeszcze raz? Ten sam raz!

Mama wyszła z pokoju, żeby mógł się schować, choć wcale nie musiała tego robić, bo Ksynek pozostał w swojej kryjówce. Wciągnął tylko Misia nieco głębiej i na wszelki wypadek, żeby mama go nie znalazła, zamknął oczy.

Niestety, nic to nie dało, bo tym razem mama odnalazła go błyskawicznie.

– Znowu tu jesteś? – spytała, po czym dodała rozbawiona:

– Myślałeś, że jak zamkniesz oczy, to Cię nie znajdę? Oczy zamykasz, żeby nie widzieć, a nie żeby ktoś Cię nie widział. Tak się nie bawi w chowanego!

Przecież to mama nie wiedziała, jak się bawić! Ksynek postanowił, że ją nauczy.

Znów się schował w tej samej kryjówce, a kiedy mama zaczęła się zbliżać do drzwi, wyciągnął zza nich wyprostowaną rączkę.

– Może Ksynek jest pod kanapą? – podpowiedział.

Mama chyba coś zrozumiała, bo zajrzała we wskazane miejsce.

– Gdzie jest Ksynek? – zaczęła się zastanawiać. – Może za fotelem? Nieee. Pod stołem? Też nie.

Krążyła po pokoju, a Ksynek obserwował ją ze swojej kryjówki.

– Aaa, tu jesteś! – odkryła, uchylając drzwi.

– Jeszcze raz, jeszcze raz! – zawołał wesoło Ksynek.

Wciąż chował się za drzwiami, a mama szukała go po całym mieszkaniu. Ależ to była zabawa!

Jednak mamie chyba nie podobała się tak bardzo jak Ksynkowi. Kiedy po raz kolejny znalazła go za drzwiami, westchnęła zniechęcona.

– Mam już dosyć tego szukania! – powiedziała, podpierając się pod boki i marszcząc brwi. – Dlaczego nie schowasz się w innym miejscu?

Ksynkowi zrobiło się przykro. Jak to w innym miejscu? Przecież to takie wspaniałe znajdować zawsze to samo w tym samym miejscu!

Jednak mama nie chciała się już tak bawić. Za to Misio się zgodził. Ksynek wcisnął wiec go do małego kartonika z puzzlami, a potem szukał i znajdował. Miś bardzo dobrze rozumiał zabawę w chowanego. Szkoda tylko, że nie krzyczał „Uhu”.

Po kilku dniach mama zapytała:

– Ksynku, a może się pobawimy w chowanego?

Spojrzał na nią zdziwiony. Mama przytuliła go i pocałowała w czoło.

– Wiem, powiedziałam, że mam dość szukania. A Tobie pewnie było przykro….

Już nie. Prawie o tym zapomniał. Z kolei mama zrobiła taką minę, jakby to jej zrobiło się smutno. Postanowił się więc schować. Za drzwiami, oczywiście. Niech mama szuka go jak najdłużej. W końcu to jest najprzyjemniejsze.

Mama szukała i szukała. Za fotelem, pod stołem, w wannie, pod kołdrą. Zastanawiała się nawet, czy Ksynka nie ma w kartoniku z puzzlami. Nigdy by się tam nie schował. Przecież to była kryjówka Misia!

– Aaa, tu jesteś! – zawołała, uchylając drzwi.

Ale Ksynek pokręcił głową.

– Nie! Nie! – zawołał.

– Jak to nie? Przecież tu jesteś!

– Nie! Szukaj, mama, szukaj!

 

Przeczytaj także inne historie z serii przygód wrażliwego urwisa, Ksynka:

Ksynek i czysty bałagan

Ksynek ma urodzinki

Ksynek i prezenty

Ksynek i fotoksiążka

Ksynek i czekanie

Ksynek i klocki

Ksynek i emocje

Ksynek w sklepie

Ksynek i przepraszam

Ksynek i teatrzyk cieni

Ksynek i katarek

Ksynek nie chce się dzielić

Ksynek rysuje

Ksynek i Misio

Kręci się!

Dadaśku

Ksynek i podział obowiązków

Ksynek i książeczki

Ksynek niejadek

Pozostałe opowieści:

Życie obłoczka

Brylant

Niebieski ptak

Na krawędzi klifu

Żółty parasol

 

Emilia Becker

autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *